Osiedlove sekrety #6: Dzik jest dziki, dzik (nie) jest taki zły

Za dużo biegam, zdecydowanie za dużo biegania. Tak się wkręciłem, że codziennie sprawdzam nowe trasy, ścieżki, przeglądam grupy, na których biegacze dzielą się swoimi doświadczeniami.

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mi powiedział, że będę biegał, to założyłbym się o wszystkie pieniądze świata, że nie ma takiej opcji. Ja i bieganie? Bieganie w lesie, gdzie nic się nie dzieje, bieganie z przypadkowo poznanymi ludźmi? No błagam. To są jakieś brednie.
No to mam nauczkę na przyszłość: nigdy nie mów nigdy!

Sam nie wiem, co się zmieniło. Nagle z korpoludka kochającego tętniące życiem miasto, nocne eskapady po knajpach, stałem się zagorzałym biegaczem, mieszkańcem podpoznańskiej spokojnej miejscowości, który znajduje spokój w lesie, a wieczorami najlepiej relaksuje się we własnym ogródku zamiast w głośnych klubach w otoczeniu mnóstwa ludzi.

To dosyć zabawna historia. Pewnej nocy miałem dziwny sen. Jak się okazało proroczy. Śniło mi się, że przygotowywałem się do maratonu. Ja do maratonu, dobre sobie. W każdym razie wyszedłem z domu w pełnym ekwipunku biegacza i ledwo zrobiłem kilka kroków, a już byłem w lesie.

Biegłem, na serio biegłem. I to całkiem szybko. Mijałem inne osoby, pozdrawialiśmy się, uśmiechaliśmy, jak starzy kumple. Byłem taki dumny, niczym Forrest Gump zasuwałem po lesie. Spojrzałem na zegarek. Widocznie wynik mnie zadowolił, bo byłem bardzo zadowolony z siebie. Napiłem się wody i coś mnie zaniepokoiło. Odwracam się, a za mną stoi dzik. Stoi i patrzy. O żeż Ty! Teraz to dopiero biegłem. Wyleciałem z tego lasu jak „dziki”. Wpadłem do domu, zamknąłem drzwi i krzyczę: Aśka, dzik mnie goni!

Krzysiek obudź się! Jaki dzik? Zwariowałeś, nie krzycz. Wystraszyłeś mnie.

Zacząłem opowiadać, jednym tchem, że mieliśmy taki super dom, przy samym lesie, było zielono, przyjemnie. Biegałem, trenowałem do maratonu, miałem kumpli biegaczy. I jak ten dzik mnie gonił, to uciekłem do domu, bo było tak blisko lasu. A, że szybko biegam, to szybko uciekłem.

Krzysiu, czy Ty się dobrze czujesz? Przecież Ty biegać nie umiesz. Zaczynam się o ciebie martwić. Ale pozostała część snu bardzo mi się podoba. Chcesz mieszkać pod miastem blisko lasu? Poczekaj.

Aśka wyjęła telefon i dzwoni. Ja nadal nie ogarniam sytuacji, przez tego dzika, co mnie gonił.

Cześć Anka! Krzysiek zwariował. Masz jeszcze tę Librę dostępną? Jak tak, to bierzemy od razu. Możemy jutro wpaść?

Tak oto moje życie się zmieniło za sprawą dzika. Następnego dnia mieliśmy już podpisaną umowę rezerwacyjną na Librę-dom w Kamionkach tuż przy lesie. Nie interesowało mnie jaki duży jest ten dom, czy ma ogród, miejsce postojowe i czy jest tam internet. Jedyne pytanie, które zadałem na samym początku, brzmiało: czy są tam dziki????

Anka, pomimo że znamy się długo i ma duże doświadczenie z klientami, była pewna, że żartuje. Odpowiedziała, że całe watahy podchodzą pod domy i straszą dużych chłopców. Bardzo zabawne. W każdym razie, w tym samym momencie postanowiłem, że zacznę biegać. Tak mi się spodobała duma i zadowolenie, które odczuwałem we śnie, że zdecydowałem zamienić nadgodziny przy komputerze na bicie życiowych rekordów. Zanim wprowadziliśmy się na Osiedle Koncept, byłem już zapalonym biegaczem. Okazało się, że Kamionki są wymarzonym miejscem do trenowania i wielu sąsiadów podziela moją pasję.
Aśka okazała się bardzo wyrozumiała, chyba nawet było jej to na rękę. Ona działała na budowie, ustalała wszystkie szczegóły dot. remontu, wybierała meble, kafelki, kolory ścian, a ja po prostu biegałem.
Bez obaw. Miałem opanowane, jak postępować w sytuacji, gdy na mojej drodze nagle stanie dzik.

Nie zaskoczył mnie też prezent od Aśki w dniu odebrania kluczy do nowego domu. Dostałem breloczek w kształcie dzika.

Wszyscy przecierają oczy ze zdumienia, jak opowiadamy tę historię. Jak można za sprawą jednego snu następnego dnia, bez zastanowienia, kupić dom, zmienić całe życie i jeszcze zacząć biegać? Widocznie można. Nie żałuję żadnej decyzji, którą podjęliśmy po moim przebudzeniu. To był sygnał do zmiany. Zmiany na lepsze.
Jeszcze jedno sprostowanie. To nie sen był przyczyną, to sprawka tego jednego dzika. Ma skubany moc sprawczą.

Aśka żartuje, że gdyby symbolem naszego osiedla nie była gwiazda, to z pewnością byłby dzik.